sobota, 5 lipca 2014

Recenzja TANGLE TEEZER - małe ABC rozczesywania włosów cz. II

Sesja się skończyła! NARESZCIE! Dlatego przychodzę do Was z drugą częścią mojego małego ABC rozczesywania włosów. Pierwszą część możecie zobaczyć TUTAJ.

Dzisiaj na patelnie idzie plastikowa szczotka do włosów, która stała się prawdziwym fenomenem, czyli mowa o Tangle Teezer . Szczotkę posiadam już ponad rok, więc czas najwyższy ją zrecenzować :)

Szczotkę pierwszy raz zobaczyłam na youtube. Już nawet nie pamiętam na jakim kanale. Nasłuchałam się jaka ta szczotka nie jest rewolucyjna, że to prawdziwy fenomen. I w sumie przy pierwszym uzyciu też odniosłam podobne wrażenie: WOW *.*!!

Na początek zacznę od zalet. 
Na prawdę fenomenalnie radzi sobie z rozczesywaniem włosów. Wyrwanych, czy też wypadających włosów jest mniej. Jest to po prostu idealna szczotka dla osób, u których rozczesywania włosów jest drogą przez mękę.
Masuje skórę głowy, chociaż po masażerze do głowy nic nie robi na mnie już tak fenomenalnego efektu ;)
Strona szczotki przystosowana jest do kształtu głowy.
Szczotka nie wypada z ręki podczas czesania (chociaż jestem wyjątkowym przykładem na to, że można się zamachnąć podczas czesania i szczotka wtedy leci z parę metrów dalej ;)
No i czyszczenie szczotki jest dla mnie chyba główną zaletą. Włosy, które w niej zostały po prostu wyciągam, jak w normalnej szczotce. Jeżeli jakieś bardziej się zaplatały to pomagam sobie wsuwka do włosów. A mycie to po prostu gąbka i mydło ;)

Wykonanie: 
Górna część jest zrobiona chyba z najzwyklejszego plastiku.
Strona przystosowana do czesania jest zrobiona też z plastiku, ale mam wrażenie, że został tam wykorzystany jakiś rodzaj kauczuku - "włosie" jest bardzo elastyczne. 


I wspominając o wykonaniu mogę przejść już do wad. 

Szczotkę wykorzystuję tylko w domowym zaciszu - nie przewożę jej (mało podróżuję). Pomimo tego, że szczotka leży cały czas "na plecach", jak widzicie na zdjęciu powyżej, ząbki się powykrzywiały. Nie jest to uciążliwe przy czesaniu, jednak przy szczotce, którą kupiłam za ponad 60 złotych, nie chciałam uzyskać takiego efektu.

Szczotka raz, może dwa wypadła mi z ręki i to co się z nią stało:

Tak niefortunnie upadła, że łączenie góry i dołu leciutko się odgięło. I tym samym szczotka się "rozkłada" na dwie części :( 

Łączenie nie jest już tak stabilne, jak było. Poproszę swojego faceta, żeby jakoś mi ją skleił już teraz, abym później nie miała problemu z nagminnie rozwarstwiającą się szczotką. 

Opinia końcowa:
Szczotka jest jak najbardziej godna polecenia, ale po tym jak mi się rozlazła nie dałabym za nią aż 60 złotych. 

Jeżeli chcecie kupić szczotkę poszukajcie sprawdzonych dostawców. Moja znajoma kupiła kompaktową TT na Allegro i niestety... trafiła na marną podróbkę wykonaną z plastiku, którym można sobie rany na głowie porobić. 


I zapraszam na swojego Instagrama: 

Następna część serii będzie o szczotce z włosia naturalnego :)!

8 komentarzy:

  1. Kupiłam podróbkę w Biedronce. Jest świetna :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też widziałam ją, ale przepadłam na batiste :3

      Usuń
  2. mam oryginalną TT, i Biedronkową. Biedronkowa niezła, ale nie umywa się do oryginału! Rozczesywanie włosków to pikuś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w to w końcu zainwestować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam i zapraszam na bogosfere kosmetyczną aby dodać swój blog do blogów piękna :) http://kosmetoblogi.blogspot.com/ pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń